The Dorm That Dripped Blood…

The Dorm That Dripped Blood (1982)

Cześć! Dziś piątek piąteczek, piątunio, więc pasuje zacząć weekend o jakiegoś horroru i tu wchodzę ja, cały na biało. Dzisiaj po dość długiej nieobecności wracam do (moim zdaniem) najlepszego podgatunku horrorów czyli slasherów. Dlatego rozsiądźcie się wygodnie, przeczytajcie, a może znajdziecie seans na dzisiejszy wieczór. Zapraszam!

Czworo przyjaciół (Joanne, Patty, Craig i Brian) trafia do domu, który w najbliższym czasie ma zostać przeznaczony do rozbiórki. Z tego co ogarnąłem to mają oni w jakimś sensie ten dom ogarnąć/zabrać rzeczy, no przyznaje się, że nie wiem po co oni tam są xd. Na filmwebie jest napisane, że mają z niego zabrać wszystkie nadające się do użytku rzeczy, więc przyjmijmy to za pewnik, ale mocno bym z tym polemizował. W każdym razie są w tym domku, sprzątają sobie, a tu nagle pojawia się jakiś menel. No i ten typek w zasadzie łazi sobie po lesie, grzebie w śmieciach i patrzy się przez szybę w trakcie burzy. Ci przyjaciele no są zestresowani i wkurzeni, bo w końcu no jakiś menel im łazi po posesji, jednak nie wiedzą jeszcze, że to nie jest ich największy problem…

Za reżyserię tego dzieła odpowiadają Jeffrey Obrow i sam Carpenter, Stephen Carpenter xd, panowie najwidoczniej są dobrymi kumplami, bo „The Dorm…” był ich debiutanckim filmem, a sami oprócz niego wyreżyserowali kilka innych hiciorów pokroju „The Kindred”. Za scenariusz oprócz wymienionych wyżej panów zaangażowana była również Stacey Giachino, dla której była to pierwsza i ostatnia przygoda w świecie kina (jeśli chodzi o bycie scenarzystą). Zdjęcia jak pewnie się domyślacie też śą zrobione przez Carpentera i to akurat widać. W filmie jest okropnie ciemno i rozumiem ten zabieg, bo dzięki temu nie trzeba wydawać za dużo na efekty, ostrzegam bo niektórych może to zirytować, ale plusem takich ujęć jest fakt, że dodają takiego przyjemnego klimatu.

No dobra, jak to się ogląda? Początek jest obiecujący, potem jak zwykle przy slasherach klasy B trzeba przedrzeć się przez 15 do 20 minut nudy, a potem wszystko się zaczyna. Krew się leje, ludzie krzyczą, są odcinane kończyny ugotowane zwłoki i inne rzeczy, o których to wy musicie się już przekonać. Duży plus za końcówkę, która odcina się od typowych dla ówczesnych horrorów zakończeń i serwuje nam coś nowego, świeżego. Serio na prawdę warto zobaczyć ten film tylko dla niej. Ogólnie nie jest źle, ot taki klasyczny slasher dla fanów gatunku.

Moja ocena: 5/10
Link do filmweba: https://www.filmweb.pl/film/Sypialnie+ociekaj%C4%85ce+krwi%C4%85-1982-214602

Jeśli chcecie więcej, to zapraszam pod mój autorski tag #nwjaktonazwac
#horror #film #filmweb #ogladajzwykopem #filmnawieczor #gruparatowaniapoziomu