#sepecharecenzuje Pewnego…

#sepecharecenzuje Pewnego razu… w Hollywood (2019)

(Spoilery) Parę dni po seansie Once Upon a Time… In Hollywood mogę śmiało powiedzieć, że to ścisła czołówka nie tylko 2019, ale i całej twórczości Tarantino.

+chyba najlepsza rola Leo – absolutne mistrzostwo, to jest moja definicja aktorstwa. Gdyby Oscary jeszcze coś znaczyły, to bym mu go życzył
+Pitt mnie oczarował, również wspaniały występ, zaś Margot przyjemnie się kręci po ekranie :3
+oprawę i klimat filmu można chłonąć z każdym cholernym kadrem. Miasto Aniołów lat 60-tych. Debesta.
+większa część filmu jest spokojna, wręcz sielska, ale nie nudzi nawet przez moment, a to dzięki perfekcyjnie dobranej obsadzie, także na drugim planie
+film jest przepełniony tak ogromną ilością nawiązań, cameosów, mrugnięć oka do widza, że na ogarnięcie tego wszystkiego potrzeba przynajmniej 2-3 seansów
+wątki poszczególnych bohaterów poprowadzono zgrabnie i synchronicznie, co skutkuje niezwykle przyjemnym seansem
+końcowa scena jest tak niespodziewana i czysto Tarantinowska, tak wyrwana z dotychczasowej stylistyki filmu – po prostu piękna!
+reklama Red Apple podczas napisów. Chciałbym oglądać ją w nieskończoność

-z drugiej strony końcówka jest delikatnym brakiem szacunku dla pamięci Sharon Tate. Nie, żeby scena zarzynania kobiety mogłaby być pomnikiem tego wydarzenia, ale coś tam jednak się stało, nie był to sielski, gorący wieczór, podczas którego pies i koleś z nożem w dupie zmasakrowali paru zwyroli…
-w tej piaskownicy Tarantino troszeczkę zniesmaczyły mnie ukryte opinie o Polańskim – pedofilu i Lee, który coś tak kopie, ale więcej gada i właściwie to jest lamusem na strzała. Kop w dupsko ci się za to należy, Kłentin. Tu apel na przyszłość – ku@wa, niedouczone, je@ane buraki śmiejące się z okrzyków Bruce’a Lee – nie to w tej scenie miało was rozbawić, a tymczasem warszawioki się rozwyły do łez, jakby małpa się poślizgnęła na skórce od banana.

Co mam powiedzieć: 9/10. Film klasa sama w sobie. Chciałbym obejrzeć go ponownie, tym razem bardziej skupiając się nie tyle na ekspresji, co żywym otoczeniu wokół aktorów. Prawdziwy majstersztyk. W każdym razie Quentin i jego obraz zajęli pierwsze miejsce w moim rankingu filmów 2019. I na razie żaden tytuł nie zapowiada się na tyle dobrze, żeby cokolwiek mogło się tu zmienić. Chyba, że… Parasite?

#kino #tarantino #pewnegorazuwhollywood #film #recenzja #dramat #obyczajowy